Logowanie
Gościmy
Odwiedza nas 5 gości| W Nowym Jorku zakończył się Tournament of Champions 2010 |
|
|
| 25 styczeń 2010 | ||||||
W Nowym Jorku zakończył się Turniej Mistrzów lub jak kto woli Tournament Of Champions NY 2010.
Zapraszamy relację 'dzień po dniu' Darwish vs Ashour Po tabloidalnym nagłówku rozwińmy, że chodzi o większą i starszą odmianę Ashoura czyli Hashima – brata Ramyego obecnie nr 25 w rankingu PSA. Mistrz czarodziejskich zagrań, jakim niewątpliwie jest Hashim, zafundował oglądającym festiwal niesamowitych, ryzykownych i efektownych uderzeń. Niestety efektowność miała się nijak do efektywności i czarodziej „wykrwawił” się sam, popełniając ogromną ilość błędów. Karimowi Darwishowi wystarczyła jedynie jego własna obecność na korcie i obrona szaleńczych ataków większej wersji Ashoura. Wynik starcia: 11/8, 11/9, 11/8 (37min) sugeruje, że było blisko sensacji, jednak podczas meczu Darwish grał spokojnie, kontrolując grę i pozwalając na obsesyjne ataki samobójcze Hashima. David Palmer vs Adrian Waller Palmer w 30 minut oddzielił chłopców od mężczyzn i rozprawił się z 21 letnią sensacją I rundy Anglikiem Adrianem Wallerem 11/4, 11/4, 11/4. Stary mistrz ograniczył się głównie do roli kierunkowskazu. Wyznaczał lotem piłki kurs, w który Anglik miał się udać, co ten do utraty tchu i meczu skwapliwie czynił. Amr Shabana vs Alister Walker Bez wątpienia najbardziej emocjonujący mecz wczorajszego dnia. Wynik 6/11, 11/5, 2/11, 11/2, 12/10 oraz długość 64 minut w pełni oddaje skrajność emocji i koncentracji zawodników. Wskazówka motywacji oraz opanowania w każdym secie wędrowała w skrajne rejony u obu zawodników. Piąty set okazał się najbardziej wyrównany, jednak to Shabana okazał się mocniejszy i to jego zobaczymy w dalszej części turnieju. Jak blisko było sensacji świadczy gest Shabany po akcji na 11/10 dla niego. Po błędzie Alistera Amr wysłał dłonią w jego kierunku kilka dziękczynnych całusów. W następnej akcji Walker nie sięgnął piłki i skończył mecz leżąc załamany na parkiecie. James Willstrop vs Ali Anwar Reda W tym meczu jedyną niewiadomą okazało się, czy James wróci na kort po upadku w pierwszym secie. Wrócił i skończyło się bez sensacji 11/5, 11/6, 11/6 (39min) Wyniki pozostałych meczy II rundy: Ramy Ashour (Egy) bt Nicholas Mueller (Sui) 3-0 (11/5, 11/7, 11/7) (24m) Nick Matthew (Eng) bt [10] Stewart Boswell (Aus) 3-0 (11/5, 11/5 rtd) Gregory Gaultier (Fra) bt Miguel Angel Rodriguez (Col) 3-0 (11/8, 11/5, 11/6) (36m) Wael El Hindi (Egy) vs Simon Rosner (Ger) 3-2 (10/12, 10/12, 11/9, 11/7, 11/6) (79m) Dziś w nocy ćwierćfinały w których zagrają Amr Shabana vs James Willstrop oraz Karim Darwish vs David Palmer. Między meczami rarytas dla maniaków. Mecz pokazowy z udziałem legend squasha Petera Nicola i Jonathona Powera. Ćwierćfinały Palmer vs Darwish W pierwszym poniedziałkowym ćwierćfinale, dwóch znakomicie poruszających się graczy toczyło dość wyrównany mecz 5/11, 11/4, 11/9, 11/8 (62m). Wynik 3:2 dla któregokolwiek byłby bardzo zasłużony. Po pierwszym secie wydawało się, że tego wieczoru to Palmer jest w lepszej dyspozycji. W drugim Darwish odegrał się podobną różnicą punktów. Palmer grał piękne długie piłki, Darwish z kolei kontrolował grę z przodu. W czwartym secie przy stanie 9/7 dla Darwisha po pięknej wymianie oraz dwóch „nurkach” Palmera polała się krew.... z kolana Davida. Mieliśmy 10/7 i przerwę na opatrunek. Po przerwie bardzo szybko: Kill Palmera 10/8. Blacha Palmera 11/8 i to Darvish jedzie dalej. Anglicy wygrywają z Shabaną W drugim ćwierćfinale ToC, James Willstrop gładko wygrał z Amrem Shabaną 11/5, 11/7, 11/4 w ciągu zaledwie 31 minut. James grał poprawnie Shabana wyglądał na zmęczonego i rozbitego po ciężkim meczu z A. Walkerem (6/11, 11/5, 2/11, 11/2, 12/10 64min). W pierwszych dwóch setach próbował podjąć walkę, jednak sił i koncentracji starczało mu jedynie na ich połowy. W trzecim zupełnie poddał grę i snuł się po korcie odprowadzając wzrokiem kończące piłki Willstropa. Można powiedzieć że Anglicy w dwumeczu pokonali obecnie panującego, czterokrotnego mistrza świata. Jedno jest pewne. W półfinałach jest co najmniej jeden gracz z Europy. W dwóch pozostałych ćwierćfinałach zmierzą się: Wael El Hindi vs Nick Matthew Ramy Ashour vs Gregory Gaultier UPDATE: Ćwierćfinały - dzień drugi Za nami kolejny dzień nowojorskiego Turnieju Mistrzów. Noc z wtorku na środę wyłoniła kolejnych dwóch półfinalistów. Nick Matthew vs Wael El Hindi 3-0 (11/8, 11/4, 11/5) (52m) Kolejny mecz Anglia kontra Egipt. I po raz kolejny konsekwentna, solidna gra Anglika zwyciężyła z agresywnym i ryzykownym egipskim squashem. Nick grał piękne, długie piłki wąsko przy ścianie. Usypiał Hindiego kilkoma spokojnymi wymianami, po czym podkręcał tempo i wybijał go z rytmu. Niemal wszystkie skróty Matthew grane były w idealnym czasie , kiedy Wael zostawał z tyłu i spóźniony próbował ratować się ryzykownymi zagraniami. Po pierwszym secie, w którym – przynajmniej wynik – mógł rokować możliwość nawiązania walki, przyszły dwa kolejne nie pozostawiające wątpliwości kto panuje na korcie. Nick kreował grę, znakomicie ustawiony, niemal bezbłędny. El Hindi gasł z wymiany na wymianę. Sfrustrowany i bezradny wdawał się w coraz częstsze dyskusje z sędzią. Nick robił swoje. Drugi i trzeci set do 4 i do 5 dla Matthew. Ostatnia wymiana: Anglik wyciąga El Hindiego do tyłu, Egipcjanin spóźniony, skrót Matthew w nick i Nick jest w półfinale. Cały mecz pod jego dyktando. Ramy Ashour vs Gregory Gaultier 3-2 (10/12, 11/7, 7/11, 11/5, 11/6) (70m) Jeszcze przed meczem te dwa nazwiska zapowiadały sporą dawkę emocji. Panowie nie zawiedli. Zobaczyliśmy bardzo szybkiego squasha, z paradą niesamowitych zagrań i zwrotów akcji. Ashour imponował szybkością i zasięgiem. Jego dynamika i odbiór piłek, dla zwykłego śmiertelnika nieosiągalnych, potrafi wprawić widza w permanentny stan euforii, a przeciwnikowi odebrać chęć do dalszej gry. Doświadczył tego Mohamed El Shorbagy, w ćwierćfinale Saudi International (11/3, 12/10, 11/3 (32m), kiedy po kolejnej magicznej akcji Ashoura odwrócił się w stronę publiczności z rozłożonymi rękoma i kręcąc głową dał do zrozumienia, że po prostu nie jest w stanie podjąć gry. Greg to gracz z innej półki. Pierwszego seta wygrał 12/10. W drugim Ashour narzucił mocne tempo i swój styl gry. Pierwszą piłkę setową miał już przy stanie 10/4. Gaultier pozbierał się i wyciągnął wynik na 10/7. Jednak Ramy zastosował swoją koronną akcję i przepięknym wolejem w prawy nick zwyciężył 11/7. Trzeci set to punkt za punkt do stanu 7/7. Później Gaultier wygrywa cztery punkty z rzędu i mamy 11/7. Stan meczu 2:1. Set czwarty to niemalże powtórka trzeciego, tylko na korzyść Egipcjanina. Jest 5/4 po czym Ramy oddaje Francuzowi tylko jeden punkt i wygrywa 11/5. Mamy 2:2. Na piątego seta Gaultier wyszedł zdekoncentrowany. Kiedy się ocknął było już 8/4 dla Ashoura. Ramy popełnia dwa błędy i jest 8/6. Końcówka to spokojna gra Ashoura – jak na niego -błąd Grega i stroke dla Egipcjanina przy piłce meczowej. Ramy prezentował się imponująco. Zwinny i dynamiczny, jednocześnie grający rozważnie bez zbędnego ryzyka, do którego jest skłonny. Wydaje się, że jeśli 22 latek przy swoich bajecznych umiejętnościach technicznych nabędzie jeszcze niezbędnego opanowania i dyscypliny taktycznej dołączy do panteonu legend squasha obok Khanów, Nicola, Shabany i będzie niebawem panował przez długie lata. Obecnie jedynie Nick Matthew wydaje się być graczem, który - przynajmniej na tym turnieju - może go powstrzymać. Pary półfinałowe: Karim Darwish vs James Willstrop Nick Matthew vs Ramy Ashour UPDATE Półfinały 1. James Willstrop vs Karim Darwish Kolejny dzień, a właściwie noc za nami. W pierwszym meczu półfinałowym zagrały ze sobą piątka i siódemka rankingu PSA. Mecz był dość krótki (38min) i – poza trzecim setem - jednostronny (3:0 dla Willstropa). Anglik grał znakomicie. Rozbroił Darwisha już na samym początku, trzymając go z tyłu i kontrolując grę z przodu. Egipcjanin nie był w stanie przebić się na środek pola, na którym królował James. Willstrop po zagraniu głębokiej piłki krył T wysoko i czekał na ewentualne ataki, coraz bardziej sfrustrowanego Darwisha. Taktyka opłaciła się. Darwish atakował ze słabej pozycji, lokując piłkę poniżej dolnej linii lub nadziewał się na bezlitośnie precyzyjne kontry, znakomicie ustawionego Willstropa. Przez dwa pierwsze sety James ani raz nie oddał prowadzenia. W trzecim Willstrop wydawał się za bardzo rozluźniony i Darwish wreszcie prowadził. Anglik po serii błędów i próbach szybkiego kończenia wymian obudził się z wynikiem 6/2 dla Darwisha. Pobudka okazała się skuteczna. Zdobył sześć punktów z rzędu i mieliśmy 6/8. Egipcjanin zagrał jeszcze pięknego wygrywającego loba, James uderzył w dół (8/8). Po czym spotkanie skończyło się dwiema zbyt nisko zagranymi piłkami Darwisha. Willstrop dał pokaz pięknej konsekwentnej gry i to jego zobaczymy w finale. James Willstrop (Eng) bt [1] Karim Darwish (Egy) 3-0 (11/6, 11/5, 11/8) (38m) 2.Ramy Ashour vs Nick Matthew W drugim spotkaniu mieliśmy powtórkę z zeszłorocznych półfinałów TOC. Wtedy to Matthew rozbił Ashora 3/1, pokazując jak wyeliminować jego sposób gry do tego stopnia, że ten ostatni ze spuszczoną głową oddawał punkty bez walki. Wynik dzisiejszego meczu sugeruje, że mieliśmy do czynienia z lustrzaną powtórką poprzedniego półfinału, z jedną różnicą, teraz dzieła zniszczenia dokonał Egipcjanin. Nic bardziej mylnego, demolki nie było, choć wynik każe sądzić inaczej. Matthew grał znakomicie. Był bardzo szybki, skoncentrowany, od początku próbował stosować już sprawdzoną taktykę grania precyzyjnych, „ciasnych” piłek w tył kortu. Jednak tym razem na Ashoura to nie wystarczyło. Ciężko wskazać co mogłoby odebrać zwycięstwo Ramiemu. Jego szybkość, precyzja i kreatywność były z zupełnie innego wymiaru. Mieliśmy okazję zobaczyć w pełnej krasie squashowego geniusza. Tempo gry od samego początku zostało wyznaczone na bardzo wysokim poziomie. Ashour odbierał piłki bardzo wcześnie. Panowie prowadzili ostrzał powietrzny szybkimi wolejami i niezliczoną ilością lobów. Tego dnia Ramy znów bardzo często stosował swoje ryzykowne, magiczne zagrania. Jednak był niemal bezbłędny. Odbierał Nickowi oddech swoją szybkością i nadzieję jakością zagrań. W ostatnim secie wygranym do 3 sprawiał wrażenie grającego w amoku, amoku geniuszu. Zwinny, piekielnie szybki, bezbłędny we wszystkim co wybrał i zagrał. Z takim Ashourem po prostu nie da się wygrać. Utrzymując ten poziom do meczu finałowego, możemy a priori wręczyć mu puchar. Sorry James. Ramy Ashour (Egy) bt [4] Nick Matthew (Eng)3-1 (11/8, 6/11, 11/2, 11/3) (58m) W finale spotka się James Willstrop z Ramy Ashour'em. WIELKI FINAŁ ON JEDNAK JEST CZŁOWIEKIEM Sorry James. Tak wypada rozpocząć tę relację. Sorry za brak wiary w zwycięstwo z Ashourem. Za brak wiary, w zwycięstwo nad Ramym z wczorajszego meczu z Nickiem Matthew. Grającego bezbłędnie, zjawiskowo, z pasją. Dziś okazało się, że on jednak jest człowiekiem. Dwudziestodwulatkiem pełnym emocji, biorących górę nad rozsądkiem, niszczących koncentrację i uprzednio przygotowaną taktykę. Największym przeciwnikiem Ramyego jest on sam. Wczoraj mieliśmy przyjemność oglądać squashowego pomazańca. Dziś czar prysł, za sprawą szczupłego wysokiego Anglika... James grał z konsekwencją maszyny. Szybki, skoncentrowany, niesamowicie rozciągnięty. Przyjął szybkie tempo narzucone przez Ashoura, dodatkowo zwiększając je grą wolejem. W tym elemencie należy szukać klucza dalszego sukcesu Willstropa. Ashour, zazwyczaj dyktujący szybkość gry i zmuszający przeciwnika do rozpaczliwej obrony, tym razem sam był pod ostrzałem. Willstrop wyrzucał Ramyego w tył kortu i czekał w T by ponowić wymianę kolejną szybką piłką. Pozbawiony pozycji Ashour zwiedzał wszystkie rejony kortu, wciąż będąc pod presją. Popełniał dużo błędów próbując, z uporem maniaka kończyć co drugą piłkę nisko, mocno, tuż nad dolną linią. Dziś jednak celownik Egipcjanina nieznacznie się rozregulował i większość ryzykownych zagrań kończyła pod linią. Takiego Ashoura pamiętamy z wielu turniejów. Rozkojarzonego, chaotycznego, nie potrafiącego na chwilę zwolnić i zreorganizować gry. W meczu z Nickiem Matthew wydawało się, że dojrzał Jednak w dalszym ciągu jest w stanie odpłynąć, w jedynie jemu znane rejony i brnąć w nieokiełznaną samodestrukcję, od serwisu do serwisu. Kilka razy, po szaleńczych obronach, zagrywał piłkę wolejem, w prawy dolny róg uderzając pod linię, lub nagrywał ją czekającemu tam Willstropowi, na precyzyjnego cross courta. Podniósł się jedynie w trzecim secie, kiedy Willstrop na chwilę zwolnił. Ashour prowadził już 6/2. James wrócił i doprowadził do remisu 6/6. Później mieliśmy wymianę punkt za punkt. Ostatecznie Ramy wygrał 11/9 i wydawało się, że wreszcie wraca do gry. Nie na długo. Do decydującego starcia, wyszedł rozkojarzony. Wystarczyło kilka zabójczych zagrań Willstropa w nick, trzy błędy Ashoura -oczywiście zbyt niskich zagrań – i mieliśmy 5/1 dla Anglika oraz mentalnie przegranego Ashoura. Skończyło się na 11/3. O ostatnie punkty Ashour nawet nie próbował walczyć. Brawa dla zwycięzcy! James zaliczył znakomity turniej. Grał w pięknym, solidnym stylu. Z żelazną konsekwencją realizował swoje założenia, rozbijając po kolei dwa Egipskie – były i obecny – numery 1 rankingu PSA. Po kolei rozbroił Darwisha i Ashoura stosując bardzo podobną taktykę. Wygrała kreatywnośc, determinacja i wola walki do ostatniego punktu. Tej ostatniej cechy zabrakło bardzo słabym mentalnie Egipcjanom. Po kolei, w bardzo kiepskim stylu z turniejem żegnali się El Hindi, Shabana, Darwish, Ashour. Tak kończy się Turniej Mistrzów, dziękujemy za uwagę. Wszystkie mecze możecie zobaczyć na www.psasquashtv.com erl
1. 27-01-2010 22:18 Niech ryczy z bólu ranny łoś, Zwierz zdrów przebiega knieje, Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś. To są zwyczajne dzieje. 2. 29-01-2010 19:44 bardzo fajna relacja. dzięki! :) 3. 30-01-2010 07:54 Bardzo fajnie napisane, brawo. Widać że recenzent jest zagorzałym kibicem Ashoura :) - ale, nie ma się czemu dziwić, jest to w końcu fenomen grając nieziemskim stylem. 4. 01-02-2010 12:47 Ja zawsze byłem wielkim fanem Jamesa!Gratulacje Napisz komentarz
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||||



